poniedziałek, 11 listopada 2013

Miara sukcesu

Czy sukces da się zmierzyć? Owszem, ale dla wielu dziedzin i produktów zupełnie inne współczynniki są jego wyznacznikami. Dla wielu firm wyznacznikami sukcesu są przede wszystkim wyniki finansowe. Ale pieniądze nie zawsze muszą być w pełni miarodajną bazą do tworzenia trafnych analiz.

Sukcesy mogą być duże i małe. Dla każdego, w zależności od skali co innego jest sukcesem. Wszystko zależy od wysokości krzesła, na którym siedzimy, a więc i horyzontu, który widzimy, jak również od wielkości nas samych.

Określając miary sukcesu posłużę się przykładem dwóch produktów z całkowicie odmiennych dziedzin: piosenką z teledyskiem oraz mlekiem w proszku.
Polacy głośno brzydzą się muzyki disco. Nawet, gdy w radio słychać jakieś kawałki w stylu disco "na poziomie, czyli takie, których zagrania nie powstydzi się szanujący się DJ, w ciemnym klubie polskie nogi podbiją tumany kurzu ze wszystkich zakamarków parkietu. Publicznie natomiast słysząc ten sam kawałek lecący w radio, każdy wykrzywi twarz w grymasie i wypowiadając słowa krytyki w jego kierunku, bo przecież nie wypada, żeby coś takiego się komuś podobało. I w efekcie nikt danego kawałka nie słucha, a jakaś magiczna siła wywindowuje go do czołówki na listach przebojów.
Donatan & Cleo - wschodzące gwiazdy polskiej estrady, które najprawdopodobniej skończą tak, jak zaczęły - od jednej i na jednej piosence, która jednak na długo nie opuści obowiązkowych pozycji domówkowych list przebojów oraz muzyki do ćwiczeń fitness. W przypadku Donatanta & Cleo i ich głośnego (w wieloznaczeniu) kawałka disco My Słowianie miarą sukcesu może nie być ilość sprzedanych płyt.


Ich utworem zachwycają się dziewczyny z całej Polski, nieśmiało i dziwiąc się samym sobie, sztucznie pomniejszając swój wstyc i zachwyt przyznają, że wstydzą się tego, że taki utwór im się podoba, rozprzestrzeniają go w sieci, udostępniając teledysk w różnych social mediach i słuchając piosenkę w kółko do znudzenia. Wiadomo jednak, że spośród tych najbardziej zachwyconych, bardzo nieznaczny procent kupi płytę. Rozgłos jednak, zdobyty w tak krótkim czasie wśród tak ogromnej społeczności jest niewątpliwie sukcesem.

A jak mierzyć sukces mleka w proszku? A na przykład biorąc skalę znacznie większą, gdyż jeden produkt zbudował silną pozycję rynkową całej korporacji. Nie mówię, że mleko w proszku - jeden spośród kilkudziesięciu produktów z portfela firmy dokonał takiego przełomu i wywindował firmę na pozycję jednej z najlepiej rozpoznawalnych światowych firm, ale przyczynił się w do jej sukcesu w niemałym stopniu. Mowa tu o firmie Nestle i jej nieetycznemu zachowaniu względem afrykańskich matek małych dzieci. 

Dziś mało kto pamięta, jak firma ta weszła na afrykański rynek. Otóż wśród bardzo biednych Murzynek, które dopiero co urodziły dzieci, Nestle rozprowadzało darmowe próbki mleka w proszku, które miały być lepsze, „pełniejwartościowe” niż ich własny pokarm. Kobiety karmiły więc swoje noworodki podarowanym im mlekiem, aż całkowicie straciły własny pokarm. Wówczas firma Nestle zakończyła dystrybucję promocyjnych próbek i zażądała od matek pieniędzy. Kobiety, które ledwie miały pieniądze dla samych siebie, robiły wszystko, by móc wykarmić swoje dzieci. By móc kupić mleko od Nestle.



Tym niehumanitarnym i delikatnie mówiąc nieetycznym zachowaniem Nestle zdobyło rozgłos. Dziś już mało kto pamięta o ich "kampanii promocyjnej" w Afryce, ale o samej marce - każdy. Zatem powiedzenie, "nie ważne co, ważne, żeby mówili" jest tu jak najbardziej trafne, bo kiedyś zapomną, dlaczego mówią, a mówić będą nadal.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz